W marcu 2007 ruszyłam w podróż na południe. Doha to nasz nowy dom. Egzotyczny i niezwykły.
RSS
środa, 21 stycznia 2015
Frozen? A pfe!

Jak wiadomo powszechnie, świat się kończy, klimat zmienia, kobiety noszą spodnie i tak dalej.

Wśród aberracji świadczących o przynajmniej dwóch z powyższych trzech punktów znajduje się i taka, że w Arabii Saudyjskiej spadł śnieg. Niewiele go było, fakt, ale ludzie się zachwycili, zaczęli lepić bałwany - bardzo piękne zresztą - i nuże wlepiać te fotki na serwisy społecznościowe.

fotka za Gulf News

Co okazało się błędem, bo zaraz ktoś wrzucił tamże fatwę duchownego Mohammada Saleha Al Minjed przypominającą, że tworzenie wizerunków żyjących istot jest grzechem. Owszem, owoce sobie można ulepić, albo łódź, albo pałac. Ale to, co żywe może tworzyć tylko Bóg, nie człowiek.

Jak to zwykle, jedni byli za, a drudzy przeciw. Ktoś z tej drugiej grupy zareagował z goryczą:  - Śnieg utrzyma się przez kilka dni, może przez kilka godzin, ale już odbierają nam radość. Wolno nam tylko siąść i pić kawę, nic więcej - skomentował.

 Ci "za" pisali między innymi, że lepienie bałwanów to prymitywne naśladowanie zachodnich obyczajów, i jak już się ktoś tak wyrywa w tym naśladownictwie, to prosze, niech kopiuje naukę i technologię, a nie śnieżne stwory. Ponadto budowanie bałwanów sprzyja nieczystym myślom, ot co.

fotka za Gulf News

Po paru dniach fatwę złagodzono - duchowny kompromisowo wyjaśnił, że ostatecznie może być i istota żywa, byle bez głowy, a już zwłaszcza bez rozpoznawalnych rysów.

A śnieg,  jak to śnieg. Stopniał.

 

15:56, olena.s
Link Komentarze (44) »
wtorek, 06 stycznia 2015
Miau-miau

Ministerstwo spraw wewnętrznych zwróciło się do obywateli Kataru z czułą i pełną troski informacją, że niebiezpiecznie jest trzymać w domu lwa, tygrysa, czy innego jaguara.

Resort łagodnie zwrócił uwagę na fakt, że zwierzaczki nie są tak do końca udomowione i że zagrażają mieszkańcom, sąsiadom i przechodniom. Hobby polegające na hodowli kociaczków spowodować może więc złamanie praw, które wszak, prawda, mają chronić ludzi przed, na ten to przykład, wystraszeniem się. Wreszcie, w tonie zupełnie nie kojarzącym się z siłami prawa i porządku a raczej z głosem macierzyńskiej przedszkolanki, ministerstwo uprasza szanownych czytelników apelu o odzew i zasugerowanie, jaka też byłaby tu właściwa reakcja. Resortu.

Widzicie, wielkie koty są tu symbolem statusu. Zdarza się zobaczyć jaguara jadącego na przednim siedzeniu obok kierowcy, co jakiś czas pojawiają się plotki, że gdzieś tam widziano lwa, który zwiał właścicielom i przechadza się po okolicy. Nawet jeden z kolegów mojego dziecięcia jest posiadaczem kotka, która to wiadomość nieźle mną wstrząsnęła.

Tak, oczywiście Katar jest podobnie jak niemal cały świat sygnotariuszem Konwencji o międzynarodowym handlu dzikimi zwierzętami i roślinami gatunków zagrożonych wyginięciem, i owszem, jest wiedzą powszechną, że w Zatoce hodowane prywatnie wielkie koty nie mają specjalnie często potomstwa. Ergo spora część zwierzaków to ofiary przemytu. Mimo to na portalach społecznościowych pojawiają się ogłoszenia o sprzedaży (ok. 30 tys pln) młodych, a resort zamiast coś z tym fantem zrobić grucha łagodnie.

Czyżby dlatego, że kotków nie hodują ani ekspaci, ani azjatyccy robotnicy?

Fotka za Gulf News

10:11, olena.s
Link Komentarze (15) »
Nie no, żyję, dzięki za troskę.

Co więcej mam nową klawiaturę i mogę pisać bez wstrętu.

Mam też niestety nowy system operacyjny i nie umiem ścieśniać zdjęć, ale z tym już się da żyć.

Więc od jutra nowe wpisy.

10:06, olena.s
Link Komentarze (5) »