W marcu 2007 ruszyłam w podróż na południe. Doha to nasz nowy dom. Egzotyczny i niezwykły.
RSS
piątek, 11 października 2013
Hadżż 1

Mała o ma od dziś ferie, parę dni wolnego będzie miał R, a wszystko dlatego, że zaraz będą Idy: muzułmanie jadą na Hadżż. W nadziei na oczyszczenie z grzechów i wielkie duchowe przeżycie.

Wiadomo, że Hadż to pielgrzymka, wiadomo, że to cały rytuał, w którym mieści się i strój, i rzucanie kamieniami w diabła (tak jak rzucał weń Abraham, gdy ten usiłował odwieść go od Boga), i modlitwa, i przemieszczanie się pomiędzy wzgórzami Safa i Marwa oraz Miną i Mekką.

Oczywiście najbardziej zapamiętuje się muzułmanów krążących wokół Kaaby, czarnego prostopadłościanu stojącego na środku placu, oblanego morzem ludzi w białych szatach.

Ale chyba  nie wszyscy wiedzą o pewnym przedmiocie, który jest w tym krążeniu bardzo ważny.

Chodzi o czarny kamień, albo jeżeli wolicie, Święty Czarny Kamień, Hajar Al Aswaad.

Umieszczony na jednym z rogów Kaaby, objęty srebrną ramą, dotykany i całowany przez tych uczestników hadżu, którym uda się trafić do wewnętrznego kręgu pielgrzymów. Ci z dalszych kręgów muszą zadowolić się tylko wyciągnięciem ręki w kierunku Kamienia.

Kamień ma bardzo długą historię.

Muzułmanie wierzą, że przysłał go Bóg, aby wskazać miejsce postawienia pierwszej świątyni. Konkretnie miał to wskazać Abrahamowi i Ismaelowi (w islamskiej wersji tej opowieści Izaak jest nieważny, wazny jest Ismael, protplasta Arabów). Zresztą Bóg nie tyle wskazał im miejsce, ile przypomniał, bo wcześniej, dużo, dużo wcześniej, w tym miejscu świątynię postawić miał osobiście Adam.

Mahomet, który wprowadził arabskie plemiona w monoteizm, zachował kamień i rytuał dotykania go, który służył oczyszczaniu z grzchów.

Niegdyś - uważają muzułmanie - kamień był bielszy od mleka, ale grzechy milionów i milionów dotykających go ludzi zaczerniły go całkowicie. Zetknęłam się gdzieś z opisem, że kamień jest Białym Rubinem Raju, a osoby, które widziały go przed wiekami zarzekały się, że czarna jest w nim tylko wierzchnia warstwa, spód nadal jest (był?) biały.

 Muzułmanie mają trochę kłopotów z kamieniem. Są, jak wiecie, monoteistami, traktującymi posągi, obrazy, trójcę świętą, że nie wspomnę o synu Bożym jako dowód na godny pogardy politeizm chrześcijan. A tu - kamień. I rytuał związany z kamieniem, który w dodatku, jak mówił Mahomet, pewnego dnia będzie miał 'oczy i język, i będzie świadczył za tymi, którzy dotykali go ze szczerym sercem".

Jednak zdaniem wyznawców, kamień nie jest dowodem na bałwochwalstwo: ułatwia tylko liczenie 7 okrążeń Kaaby.

Sprawa jest jednak ciut drażliwa, bo kiedy R i mała o zwiedzali kopię Kaaby (do Mekki niemuzułmanie nie mają wstępu, jednak tutejsze centrum islamskie uprzejmie prezentowało replikę), przewodniczka objaśniająca co jest czym, zaczęła swoje exposee od stwierdzenia 'nieprawdą jest, jak twierdzą chrześcijanie, jakoby...'.

Ale bez względu na ten spór kamień jest dla muzułmanów bardzo ważny.

Kamień ma za sobą bujną historię. W trakcie oblężenia Mekki przerz Ummajedów w 683 roku miał być strzaskany celnym strzałem z katapulty. Zdrutowano go srebrem, ale przygody kamienia się na tym nie skończyły - potem został skradziony przez karmatów - sektę islamską, której siedzibą był Bahrajn. Jednak po kolejnych dekadach oddano go, w dość romantycznych okolicznościach - wrzucono mianowicie przez okno do meczetu w Kufie, z adnotacją: ' wzięliśmy go na rozkaz i na rozkaz go zwracamy". Przy tym kamień został rozstrzaskany na siedem części, i dlatego obecnie jest zatopiony w cementopodobnej masie.

Potem jeszcze raz zdesakralizowano kamień, smarując go odchodami (kiedy weźmiecie pod uwagę, że muzułmanie kamień całują, zrozumiecie całą głębię zniewagi). Sunnici uważają, że zrobili to perscy szyici - jeszcze jeden, nomen-omen kamień obrazy pomiędzy tymi odłamami islamu.

cdn.

Tagi: islam
19:41, olena.s
Link Komentarze (17) »
Hadżż 2

Muzułmański pisarz tak opisał swoje zetknięcie z kamieniem.

.."Pod koniec drugiego okrążenia dane mi było przeżyć ten niezwykły moment, jakie czasem zdarzają się w pobliżu Czarnego Kamienia.

Kiedy zbliżałem się do narożnika tłum został odepchnięty przez potężnego mężczyznę, kóry właśnie ucałował Kamień. Powstał prąd, i na moment rozwarła się w tłumie prowadząca do Kamienia szczelina.  Wykorzytałem szansę, i recytując Bismillahi Allahu akbar wa lillahi-hamd dotknąłem i ucałowałem Kamień. Tysiące srebrnych nitek rozbłysło, Kamień zalśnił i coś poruszyło się głęboko w moim wnętrzu".

Nie wiadomo czym dokładnie jest kamień - naukowcy sądzą, że to meteoryt, ale rzecz jasna prędzej płatek śniegu przetrwa w piekle, nim muzułmańskie autorytety teologiczne zgodzą się na badania naukowe, które mogłyby sprawę wyjaśnić.

I tak czarny kamień, (który podobno jest biały), zatopiony w cemencie (a może mieszaninie wosku i innych substancji), który jest meteorytem (a może rajskim rubinem), który został skradziony i zwrócony (a może porwany i oddany za sowitym okupem,) który jest tylko wskazówką do okrążania Kabby (a może reliktem preislamskich wierzeń), bezpieczny za swoją srebrną obręczą szykuje się do kolejnego hadżżu.

Zaraz Kaaba zostanie osłonięta nowiutką Kiswą - czarną jedwabną materią, którą 25 mężczyzn przez osiem miesięcy wyszywało czystym złotem i srebrem w sentencje z Koranu.

Potem, kiedy już do Mekki napłyną muzułmańskie miliony, robotnicy staną na dyżurze - pielgrzymi odrywają kawałki jedwabiu jako relikwie, trzeba więc będzie nieustannie naprawiać materię, żeby Kabba nie straciła na urodzie.

To już wkrótce - hadżż zacznie sie za trzy dni.



Tagi: islam
19:41, olena.s
Link Komentarze (7) »
poniedziałek, 07 października 2013
Szok IV klasy dopadł małą o

Tak konkretnie, to szok klasy VI, czy jeżeli wolicie, szok I gimanzjalnej. Albo najlepiej - szok jedenastolatka.

Zmieniła się nie tylko organizacja pracy dzieciaków, budynek i nauczyciele, ale i prace domowe.

tzw. commons, czyli wspólna przestrzeń szóstoklasistów.

Mała o wraca teraz po szkole i wyciąga planer. Co prawda nadal nie zadają do domu nauki w sensie kucia, ale pracy jest sporo i mała o dostaje w kość. Odrobienie lekcji z hiszpańskiego, zaawansowanej matmy, doświadczenia z science, ćwiczenia fletu (a nie mówiłam, żeby poszła do chóru? A nie mówiłam?) i masy lektury. Niby nie ma tego tak strasznie dużo, ale znacznie więcej niż w podstawówce.

Dobre strony całej zabawy to pomoc szkoły w poogarnianiu się dzieciaków i atrakcyjność procesu. Mała o niekonicznie pamięta, niekoniecznie jest zachwycona wzmożonym wysiłkiem, ale nadal świetnie się bawi w szkole.

Pod warunkiem, że nie jest to domowa szkoła polska z mamunią - i nawet, powiem wam, ją rozumiem.

Mała o, z lekka ziewająca przy polskiej historii (chrzest Polski, [966] arcybiskupstwo w Gnieźnie [1000], bitwa pod Cedynią [972] Grody Czerwieńskie [981]) z entuzjazmem rzuca się na social studies. Właśnie siedzi nad konfliktem izraelsko-palestyńskim, w ramach którego ma postawić się w skórze szóstoklasisty izraelskigo oraz szóstoklasisty palestyńskiego, i wychodząc z ich punktów widzenia opowiedzieć o przyczynach powstania państwa Izrael, wojen izraelsko-arabskich, intifadzie i tym podobnych zagadnieniach.

- Pan H, mamo, strasznie krzyczał. Abdullah o coś go zapytał, a pan H krzyknął tak, że wszyscy podskoczyli, mamo! 'Nie chcę żadnych list nudnych dat! Macie mi pokazać punkty widzenia!. Lubię pana H, chciałabym, żeby uczył mnie wszystkich lekcji aż do końca szkoły.

Ja też lubię pana H.

sobota, 05 października 2013
Że Saudyjki mają gorzej od facetów?

No, to co powiecie o konsekwencjach pewnej saudyjskiej imprezy?

Impreza była, oczywiście, męska. Wyłącznie. Odbywała się w pustynnym obozie. I rozkręciła się solidnie, znacznie ponad poziom zwykłego uwalenia się do białych diabłów i śpiewania 'przeżyyyyyyyyyj tooooo saaaaaaaaaaaam', czy co sie teraz przy takich okazjach śpiewa . Zrobiło się mianowicie tak wesoło, że pewien młodzieniec rozdział sie do rosołu i odbył taniec na dachu auta.

Na pustyni, cichej, samotnej, obowiązują pewne zasady. Pomoc innemu, troska o podróżnych, oraz zasada dyskrecji. Co dzieje się na pustyni, na pustyni winno pozostać. Jednak tym razem stało się inaczej, i wszyscy, którzy bawili się tego wieczora, zapłacą za to ciężko.

Bo niestety, inny imprezowicz uznał nagie danse na aucie za tak rozrywkowy widok, że wyciągnął kamerę, czy inny telefon, nakręcił scenę i - co za bezmyślność - wrzucił do sieci.

Nie był to dobry pomysł.

Ten, który tańczył, został skazany na 10 lat więzienia, 2000 (!) batów, oraz grzywnę około 50 tys.pln. Ten który kręcił, dostanie 1200 batów i posiedzi siedem lat. Dwóch kolejnych imprezowiczów skazanych zostało na 3 lata więzienia i 500 batów.

Prokurator powiedział, że będzie się odwoływał, ponieważ wyrok jest zbyt łagodny.

Zdjęcie stąd

Więc widzicie, to w sumie wcale nie jest wpis, który ma was rozbawić.

wtorek, 01 października 2013
Ty szujo łajdacka!

- Ty larwo! - Tak być może odezwał się jeden Bahrańczyk do drugiego - media szczegółów nie podają (jak zwykle) wyjąwszy tylko, że spór był gorący i głośny. Może dotyczył zwrotu pożyczki, może polityki, może piłki nożnej, teściowej, awansu, religii, prowadzenia się lub samochodów - dość, że kłócili się ostro.

 

Młodszy z antagonistów miał dwadzieścia parę, a starszy - trzydzieści parę lat. Dwudziestolatek miotał słowem obraźliwym, ale ręce trzymał przy sobie. Wściekli byli obaj.

A po kłótni, trzydziestolatek, bardzo zdenerwowany, poszarzał na twarzy, złapał się za serce i umarł.

Wysokie ciśnienie, zdenerwowanie  i zawał - orzekli medycy.

Ale nie jest to jedyne orzeczenie w tej smutnej sprawie - wypowiedział się bowiem również sąd. I skazał awanturnika na trzy lata więzienia. Za nieumyślne spowodowanie śmierci.

Na protesty oskarżonego - przepraszam, skazanego - który podkreślał, że wszak nie zdzielił niczym zmarłego, sąd wyjaśnił, że wszelkie działania powodujące śmierć, czy to pośrednio, czy bezpośrednio, są sobie równe. I orzekł, jak wyżej.

Z jednej strony jawi mi się to jako zupełnie szalone orzeczenie. Jeżeli zawał następiłby na skutek, powiedzmy, nieawansowania nieboszczyka, to czy szef poszedłby siedzieć? Albo gdyby przyczyną irytacji był korek, to czy usiedliby solidarnie wszyscy kierowcy lub może szef Ministerstwa Transportu? Z drugiej zas strony myślę sobie, że w naszym, opartym na precyzyjnych definicjach systemie prawnym niełatwo jest skazać kogoś nawet za ewidentne zaszczucie podwładnego, małżonka czy współucznia, a jak trudno jest udowodnić winę lekarzom popełniającym błędy!

Wniosek jest jeden: człowiek to istota na wskroś ułomna i absolutnie niezdolna do stworzenia doskonałego systemu prawnego.

Więc ja bardzo proszę: nie chlustajcie żywą inwektywą! Nie sobaczcie! Nie urągajcie!

08:49, olena.s
Link Komentarze (17) »
niedziela, 29 września 2013
Sąd czy parasolka?

Jeżeli jakaś dama w Polsce poweźmie podejrzenie, że mąż spotyka się w celach, ekhem, powiedzmy - konsumpcyjnych, z jakąś damą, to może co najwyżej wziąć parasolkę, a i to jeszcze musi uważać, żeby się zanadto nie rozmachać, bo raport z obdukcji mógłby być niekorzystny.

Całkiem inaczej w Zatoce.

Tu pewna kuwejcka dama powzięła podejrzenie, wsiadła w auto...... Ale nie uprzedzajmy wypadków, zerknijmy najpierw na męża.

Mąż damy udał się do hotelu. Za pomocą swojego oraz żoninego dowodu wynajął pokój, po czym wraz z małżonką pobrał klucz i ruszył korzystać z apartamentu.

Jak się już rozpędził, dama zatrzymała się przed hotelem, wkroczyła i pobrała drugi klucz, bo wszak pokój wynajęty był również na jej nazwisko.

I kiedy okazało się, co okazać się miało, kiedy czuła parka została zaskoczona i rozpędzona, dama zwyczajnie zadzwoniła po policję, która zapuszkowała niewiernego łobuza.

Łobuz jednak, nie w ciemię bity, zaczął się tłumaczyć, że wszak ta druga, ta z którą ten, tego, to także jego małżonka, tyle, że nie posiada na dowód papierów, albowiem pojął ją w obrządku urfi. Co oznacza, że owszem, małżeństwo zawarte, owszem, świadkowie byli, ale kontraktu małżeńskiego - nie ma. Podobnie zresztą jak nie ma obowiązku utrzymywania małżonki.

Wielu muzułmańskich duchownych uważa urfi za przykrywkę dla niemoralności, ba, wręcz za prostytucję. I teraz sąd ma zgryz: uznać, że facet cudzołożył, czy przeciwnie? Wybatożyć, czy puścić?
Sprawa w toku.

A parasolka - jednak prostsza w użyciu.

Tagi: islam
12:45, olena.s
Link Komentarze (17) »
wtorek, 24 września 2013

Optymiści są zdania, że coś pęka, i może jednak, ostatecznie, Saudyjki bedą mogły prowadzić.

Bo tak: władze zakazały policji obyczajowej zatrzymywania kobiet za kierownicą, mówiąc, że nie ma do tego uprawnień.

Saudyjski książę, Al Waleed Bin Talal, zatłitował, że gdyby tak kobiety zaczęły jeździć same, to można byłoby zwolnić pół miliona zatrudnionych przy rodzinach kierowców. I kraj oszczędziłby solidne sumy, które teraz machając licznymi zerami opuszczają półwysep Arabski i fruną do Pakistanu, Bangladeszu, Indii. Poza argumentacją księcia pojawia się też sprawa bezpieczeństwa: zdaniem niektórych kobieta sama prowadząca auto będzie bezpieczniejsza niż z obcym, bądź co bądź, kierowcą.

za Gulf News

Same Saudyjki piszą petycje.

'Tak jak w czasach Proroka szacowne kobiety jeździły konno i na wielbłądach, tak my chcemy prowadzić samochody' - oświadczają, i zapowiadają że 26 października siądą za kółkiem.

Co zaś najciekawsze, Abdul Latif Al Shaikh, szef Komisji Wspierania Cnoty i Zwalczania Występku, czyli policji obyczajowej, stwierdził ostatnio, że nie ma w koranicznych tekstach ani jednego wiersza, który zakazywałby kobietom prowadzenia aut. Ani jednego.

Więc czyżby zmiana frontu? Trzymam kciuki.

 

 

Tagi: islam
15:18, olena.s
Link Komentarze (10) »
niedziela, 22 września 2013
I kto tu jest w gettcie?

Zapewne niejednemu obiło się o uszy określenie 'emigranckie getto'. W którym zamieszkują Europejczycy stacjonujący w Zatoce. Bo obywatele ich nie dopuszczają. Kryją się więc w zamkniętych osiedlach, bo na zewnątrz czycha policja obyczajowa i wściekłe wielbłądy. Oraz imam z kropidłem. Czy tam innym rekwizytem.

Piękna ta wizja jest jednak o tyle zabawna, że w Katarze obywatele są mniejszością, a przybysze - większością, i ta dysproporcja wzrasta z każdym kolejnym rokiem. Jak doniosły media, obywatele stanowią już niespełna 15 procent mieszkańców półwyspu.

Podsumował pewien zacny Katarczyk: "Mówią, że trzymamy innych na dystans i trudno zakolegować się z Katarczykiem. Ale gdyby każdy miał mieć kontakty towarzyskie z choć jednym z nas, to każdy Katarczyk musiałby się kolegować z sześcioma ekspatami". Kolega nie docenił skali problemu: gdyby znajomości miały rodzić się w pracy, to na każdego Katarczyka przypadałoby aż 16 ekspatów - bo przybysze zajmują 94% stanowisk na rynku pracy.

Nie dziwię się więc specjalnie, że to lokalni mieszkańcy moga czuć się mocno niezręcznie.

Inna sprawa, że mieli czas przywyknąć i że ostatecznie jest to efekt ich własnych decyzji, i ich reakcji na gwałtownie nabytą forsę.

Tagi: katar
16:29, olena.s
Link Komentarze (11) »
piątek, 20 września 2013
Dziewczynka w trampkach II

No i jak, posłuchał ktoś i wybrał się na "Dziewczynkę w Trampkach" Haify Al-Mansour ? Jeżeli tak, to będzie teraz mógł świadomie kibicować (lub przeciwnie) oskarowej rywalizacji, albowiem film jest już oficjalnym kandydatem Arabii Saudyjskiej.

Reżyserka powiedziała dziennikarzom, że film jest próbą komentarza politycznego do sytuacji saudyjskich kobiet.

- Nie chciałam robić filmu o kobiecie gwałconej czy kamieniowanej, ale o ciężkim, codziennym życiu.

Skądinąd wielka jest potęga sztuki: gazety donoszą, że po nakręceniu filmu zakaz jazdy na rowerze przez kobiety został oficjalnie zniesiony.

16:18, olena.s
Link Komentarze (8) »
czwartek, 19 września 2013
Mąż, który przylal żonie

w Arabii Saudyjskiej dostanie  20 batów. 

Co prawda żona powiedziała na rozprawie, że mu wybaczyła i chciałaby, aby sąd uczynił to samo  - para miała pogodzić się w ciagu miesiąca jaki upłynął od założenia sprawy do procesu. (Nawiasem mówiąc proces i wyrok po miesiącu od założenia sprawy? O rety, o rety!).

Sąd jednak miał pogodzenie się małżonków w nosie, jak też i zapewnienia męża, ze tylko w zabawie małżonkę klepnął w ramię. Lekko.

Sądze, że sąd miał rację - klepnięcie w ramię nie daje zasadniczo podstaw do obdukcji, a żona takową wykonała.

Sąd orzekł też, że żona ma prawo być obecna przy wykonaniu kary. Bo będzie to właściwa odpłata.

1 ... 6 , 7 , 8 , 9 , 10 ... 127