Zaaresztowano Kuwejtczyka.

Nie od razu: najpierw policja zatrzymała wypasioną furę (a jeżeli lokalna prasa używa określenia "luksusowe auto", to była ona z pewnością wypasiona intensywnie), którą to furę prowadziła pewna dama. Policja shaltowała damę, albowiem miała graniczące z pewnością podejrzenia, że pojazd jest kradziony.

Dama jednak była bardzo pewna siebie. Bez lęku i zażenowania stwierdziła, że samochód jest jej. Dostała go w prezencie. Od adoratora. Adorator jest milionerem i nie takie podarki rozdaje. Ona, dama, na ten to przykład dostaje od niego luksusowy samochód co miesiąc.

- A kimże jest ów adorator? - zapytaly siły prawa i porządku, po czym przyskrzyniły ofiarodawcę w mgnieniu oka. Okazał się on jednak wcale nie być milionerem.

I właśnie dlatego kradł.

Bo przedstawił się damie jako bogacz. I żeby utrzymać tę iluzję, co miesiąc kradł dla niej nowy wóz.