Tacy jedni wzięli i się rozwiedli.

Pewnie bez sympatii wzajemnej, bo po rozwodzie szanowny eks wydzwaniał do byłej żony bez opamiętania chluszcząc iwektywą. A kiedy przestała odbierać od niego telefony, wyzywał ją za pomcą SMSów.

W końcu pani eks pozwała pana eks do sądu. A sąd skazał pana na miesiąc odsiadki w zawieszeniu. A ponadto przywalił obojgu eksom po 1000 riali kary, bo okazało się, że pani eks w końcu wyszła z siebie i odpowiedziała dawnemu ukochanemu równie brutalnym sms-owym pięknym za nadobne.

Zawsze mówiłam że nic tak nie plami reputacji damy, jak atrament. Albo SMS.