W marcu 2007 ruszyłam w podróż na południe. Doha to nasz nowy dom. Egzotyczny i niezwykły.
Blog > Komentarze do wpisu
Toy story

Ja przepraszam, ale znów będzie o muzeum zabawek. Tym razem salzburskim. I znow będzie o domkach, które, szczerze mówiąc, uwielbiam bezgranicznie. Mnie, starą gropę, aż palce świerzbią, kiedy widzę te wnetrza, w których nocnik jest naprawdę z porcelany, wiadro - z blachy, a cynowe talerze - z cyny.

Być może prezentuję tego szmergla, bo bardzo zapadła mi w pamięć historia o moim pra-pradziadku, który zrobił dla swojej wnuczki takie cudo. Był w nim nawet stolik do gry w szachy, inkrustowany hebanem i klonem...

Oczywiście po wielkim kryzysie, po rodzinnym bankructwie, po wojnie, powstaniu i całej reszcie, z domku pozostała tylko opowiedziana mi przed laty historia. No, ale wracajmy do Salzburga.

Ten domek poniżej ma zaledwie sto lat, do muzeum przekazał go pierwszy właściciel (ani chybi gender już wtedy podnosił swój ohydny łeb, bo o ile dobrze zrozumiałam, właściciel był chłopcem). Rąbnęłabym go z muzeum z radością, a potem bawiła się w jakimś kącie godzinami.

A tu 170-letni sklep kolonialny. Od razu przypominają mi się zapiski starego Rzeckiego, który opisywał swoje kupieckie początki w niemieckim sklepie pełnym szuflad. Pamiętacie?

Stary Mincel i w niedzielę bywał w sklepie. Rano modlił się, a około południa kazał mi przychodzić do siebie na pewien rodzaj lekcji. Sag mir - powiedz mi: was ist das? co jest to? Das ist Schublade - to jest szublada. Zobacz, co jest w te szublade. Es ist Zimmt - to jest cynamon. Do czego potrzebuje się cynamon? Do zupe, do legumine potrzebuje się cynamon. Co to jest cynamon? Jest taki kora z jedne drzewo. Gdzie mieszka taki drzewo cynamon? W Indii mieszka taki drzewo. Patrz na globus - tu leży Indii. Daj mnie za dziesiątkę cynamon... O, du Spitzbub!... jak tobie dam dziesięć raz dyscyplin, ty będziesz wiedział, ile sprzedać za dziesięć groszy cynamon... W ten sposób przechodziliśmy każdą szufladę w sklepie i historię każdego towaru. Gdy zaś Mincel nie był zmęczony, dyktował mi jeszcze zadania rachunkowe, kazał sumować księgi albo pisywać listy w interesach naszego sklepu."

Właściwie sklep jest dokładnie z czasów, kiedy Rzecki terminował u Mincla. Musiał powstać gdzieś na przełomie trzydziestych i czterdziestych lat XIX wieku.

Wśród towarów uwagę zwraca worek (płócienny, a jakże) z mąką. Białą, węgierską.

Zauważcie ładnie odpęknięty tynk na kominie i przygotowaną wiązkę drewna. Tu się gotuje smacznie i kalorycznie, od razu widać.

A tu luksusowy drobiazg: kołowrotek z kości słoniowej.

Ale dość już o domkach.

Nie wiem, czy natrafiliście w anglosaskich lub niemieckich książkach dla dzieci na wspomnienia o zabawach Arką Noego? Jako dziecko socjalizmu nigdy nie miałam okazji oglądać ich w naturze, tym, bardziej cieszę się, kiedy udaje mi się to w muzeach. Tu arka wraz z mieszkańcami:

Są nawet trzy kabiny z łóżkami. A w środkowej z nich - niespodzianka, która doprowadziła mnie do spazmów radości. Bo oczywiście pamiętacie, że Noe był na samym początku? Znacznie, znacznie przed Nowym Testamentem i opisanymi w nim wydarzeniami? No, jak widać twórca tej oto ściśle chrześcijańskiej Arki miał tu zdanie odrębne. Jego zdaniem Noe przewidział ukrzyżowanie i konsekwencje teologiczne tegoż. Oto dowód:

I na koniec samo muzeum. Mieści się w budynku przyklejonym do skały, co tu i ówdzie widać doskonale.

niedziela, 05 stycznia 2014, olena.s

Polecane wpisy

  • Frozen? A pfe!

    Jak wiadomo powszechnie, świat się kończy, klimat zmienia, kobiety noszą spodnie i tak dalej. Wśród aberracji świadczących o przynajmniej dwóch z powyższych trz

  • Miau-miau

    Ministerstwo spraw wewnętrznych zwróciło się do obywateli Kataru z czułą i pełną troski informacją, że niebiezpiecznie jest trzymać w domu lwa, tygrysa, czy inn

  • Nie no, żyję, dzięki za troskę.

    Co więcej mam nową klawiaturę i mogę pisać bez wstrętu. Mam też niestety nowy system operacyjny i nie umiem ścieśniać zdjęć, ale z tym już się da żyć. Więc od j

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2014/01/05 19:39:59
ja znam muzeum zabawek w norymberdze, cudowne i maja wiele atrakcji dla dzieci... zapraszam nastepnym razem do nas , do bawarii:)
-
2014/01/05 20:04:19
My dzieci komunizmu nawet nie wiedziałyśmy że takie zabawki są na świecie. Standardem był sklep na jakiejś znalezionej desce. Za towar robił piasek ( mąka lub cukier ), kamyki, mniejsze ,większe robiły za kaszę lub jajka .Wszystko ułożone na liściach a papierki po cukierkach to były pieniądze.Może to i prymitywne było ale jakie kreatywne...
-
2014/01/05 20:21:28
Dzięki, może się i Norymberga trafi, kto to wie.
Ruczajo, ja mam podejrzenie, że te Arki Noego były najpopularniejsze gdzieś tak na przełomie wieków. I chyba raczej w krajach protestanckich niż katolickich.
Azabawa piaskiem - jasne, jasne. Ale nie chciałabyś takiego domku?
-
2014/01/05 22:04:57
Olena pewno że bym chciała, ale na pierwszym zdjęciu ktoś przedobrzył. W tamtych czasach nie znano plastiku, niebieska łopatka to mały dysonans.
-
2014/01/05 22:42:20
Mnie ten błękit uderzył dopiero na zdjęciu, żałuję, bo bym się dokładniej przyjrzała.
Jednak wątpię, aby była plastikowa - może malowana blacha?