W marcu 2007 ruszyłam w podróż na południe. Doha to nasz nowy dom. Egzotyczny i niezwykły.
Blog > Komentarze do wpisu
Czek bez pokrycia

Starszawy Brytyjczyk, który postanowił odwiedzić w Dubaju syneczka i synową zdziwił sie niemiło, kiedy po wylądowaniu został zamknięty w mamrze. A za co? A za to, że kiedy przed 12 laty opuszczał Dubaj nie zapłacił rachunku, wynoszącego 65 tys. dirham, czyli coś koło 12 tysięcy Euro. To znaczy zapłacił, owszem, ale jak się właśnie dowiedział, czekiem bez pokrycia.

- Gdzieżeś się pan podziewał przez tych 12 lat? - zapytał Brytola sędzia Ebrahim Khalil Abu Shamma z dubajskiego sądu.

Biedny Brytol wyjaśniał, że nikt, ale to nikt nie kontaktował się z nim w sprawie odrzuconego czeku. I to mimo że wynajął księgowego, który w jego imieniu płacił rachunki i dbał o porządek w papierach.

Sędzie odmachnął się i spytał, czy podpis na czeku jest jego.

- To się działo 12 lat temu! Nie mam pojęcia co podpisywałem, a czego nie!

- Jestes pan winny, czy nie? To pański podpis, czy nie? - dociekał sędzia.

I okazało sie, że podpis jest, faktycznie, jego własny.

Facet powiedział, że chętnie zapłaci całą sumę, a jakże, niemniej nie jest w stanie pojąć, jakim cudem ci, którzy sprawnie capneli go na lotnisku ie odezwali się wczesniej ni słówkiem.

Jeżeli idzie o mnie, to z Europy pełnej komputerów, agencji windykacyjnych, prawników i księgowych nie uwierzyłabym Brytolowi ani trochę.

Ale z Kataru mu wierzę. Ostatnio znajomy rwał sobie z czaszki włosy, kiedy ustalił, że duuuża firma w ogóle nie rejestruje faktur. Ot, dostawca przynosi, to rzuca się je na kupkę. Jak się zgłosi ponownie po zapłatę, to się w kupce pogrzebie. Albo każe się wystawić drugą fakturkę.

Taki styl.

 

niedziela, 20 marca 2011, olena.s
Tagi: dubaj sąd

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2011/03/21 01:20:20
Ale jakoś sformułowanie "katarskie więzienie" nie wzbudza we mnie radosnego drżenia, i to już jest w całej historii mniej zabawne.
-
2011/03/21 06:06:33
Dubajskie, nie katarskie. Ale fakt, nie wzbudza radości w żadnej postaci
-
2011/03/21 10:56:34
Rzeczywiście, ale niestety dla mnie, jako laika, to wszystko są "arabskie więzienia". I strach jest.
-
2011/03/21 11:47:21
Rozumiem i podzielam uczucia.
-
2011/03/22 00:43:56
Brytolowi absolutnie nie wierzę. On myslał że czek został zrealizowany. I nie zauważył, że na koncie nie ubyło mu ani grosza. Nie ze mną takie sztuczki Brunner.
-
2011/03/22 05:25:16
Możesz mieć racje, możesz jej nie mieć. Facet prawdopodobnie likwidował firmę skoro mowa o księgowym. Sprzedaż firmy, majątku, mieszkania, gratów, zwroty różnych kaucji, łączenie kont, różnice kursowe, oddawanie długów, zapłata za transport do GB, może zapłata za powrót pracowników firmy do krajów pochodzenia, może zwrot np półrocznego czesnego w szkole dziecka/i, a równolegle wydatki już w GB, na nową szkołę, dom etc. To nie jest prosta sytuacja stałych przychodów i dochodów, a jeżeli oddał to w ręce luzackiego księgowego i nie sprawdzał....