W marcu 2007 ruszyłam w podróż na południe. Doha to nasz nowy dom. Egzotyczny i niezwykły.
Blog > Komentarze do wpisu
Na koń!

Staram się małej o pokazywać świat inny, niż ten wyciągnięty na różowym szezlongu i opiłowujący paznokcie przy wtórze ploteczek, chichotów i złośliwostek. Stąd moje pełne poświęcenia poszukiwania letnich przygód turystycznych (bo z natury jestem leniwa jak lemur). Dlatego powlokłam o na spływ kajakowy, dlatego przegoniłam ją przez Czerwone Wierchy. Co prawda za kajak zapłaciłam rozpadem nadgarstka, po tatrzańskim spacerku oi mały figiel nie dostałam zapalenia ścięgien, ale cośmy przeżyły to nasze. No a rok temu niewinne dziecię zostało przez mamusię podstępnie wepchnięte na konia.

Koń zachował się przyzwoicie i mała o się zakochała. Oczywista nie mogłam zostawić sprawy odłogiem i w Doha zapisałam bąka do jednej z trzech tutejszych szkółek.

Szkółka - acz słowo to stoi w najjaskrawszej sprzeczności z niewyobrażalnym wypasieniem tego miejsca - położona jest w Education City, jednym z projektów niezmordowanej, nie ma co kryć, Szejki Mozy. Ja się nie będę tu rozpisywała o paddokach, o trybunce, na której rodzice mogą nie włażąc w drogę instruktorom oglądać popisy słodkich milusińskich, ja nawet nie zacznę dobierać słów aby przedstawić wam reakcję R po pierwszej bytności w szkółce (nieprzytomne oczy i mamrotanie: to nierdzewka, wszystko nierdzewka, o matko, ile oni kasy wsadzili w tę nierdzewkę, to jest piękne, widziałaś, widziałaś??!!??). Ja wam powiem tylko tyle, że z wzmiankowanej wyżej trybunki można oglądać sobie na raz dwie lekcje, na dwóch odgrodzonych wybiegach.

Fragment terenu szkółki

Z prawej małe (płci obojga) robią pierwsze kroki, z lewej fachowo kłusują duże. Te duże są płci żeńskiej, wyłącznie. I wyłącznie, sądząc po chustach, religii muzułmańskiej.

Gapiłam się więc bezmyślnie na konie i jeźdźców. Zafrapowała mnie ta jednopłciowość. Najpierw snułam sobie leniwe myśli, że to ciekawe, w całej grupie ani jednego chłopaka, w Polsce zdaje się też hippiką interesują się głównie dziewczyny i ciekawe skąd to się bierze i co z tego dla przszłości naszej paskudnej rasy wynika. I już zaczęłam dzielić się tymi przemyśleniami z sąsiadką, kiedy zostałam przez nią sprowadzona do pionu (dodam, że sąsiadką była muzułmanska matka innego ucznia). Sąsiadka moje dywagacje przecięła z maskowanym uprzejmością politowaniem informacją, że skąd, podział jest absolutnie celowy. Bo to już spore dziewczyny i tak jest lepiej.

Nierdzewka! Po prawej schody na trybunkę, po lewej płoty osłaniające konie i jeźdźów. Płoty z nierdzewki.

Jak zwykle, kiedy nadziewam się na różnice kulturowe, doznałam tak zwanego zatchnięcia się. Bo po pierwsze, co ze mnie za idiotka, przecież tu wszystko co żywe jest rozdzielone płciowo, zwłaszcza od wieku dojrzewania wzwyż. Po drugie, dziewczyny co prawda kłusują w chustach, ale i w spodniach ponętnych, a do konnej jazdy stosownych. I co ma jakiś chłopak z grupy im się w te opięte portki wpatrywać? Ale jednocześnie na trybunkę wpuszczają wszak nie tylko matki, ale i innych opiekunów, więc jakiś tam jeden z drugim i tak może dziewczyny lustrować z oskomą do woli. Nie mówiąc już o tym, że trenerem panienek jest, co tu kryć, facet.

Przeniosłam wzrok ma drugi krąg, gdzie właśnie małe podchodziły do koni. O dostała tym razem naprawdę solidnego wierzchowca, takiego co to i na Pudziana na grzbiecie by się pewnie zgodził. Koń był tak wielki, że mała o nie dawała rady na niego wleźć. A wtedy jeden z pomocników trenera (sześciu!!! jeden pomocnik na jednego ucznia!!!! omatko kochana!!!) zamiast podsadzić raptem trzydziestokilogramowe dziecko, popędził po małe schodki z podeścikiem. Nie dlatego, że taki cherlawy, skąd. Dlatego, żeby bachor się wspiął, ale żeby uniknąć podejrzanego fizycznego kontaktu.

Co kraj, to obyczaj. Ale bardzo trudno je przeniknąć.

No i ciekawe, jak tez mała o będzie włazić na duże konie w Polsce?

 

 

czwartek, 20 stycznia 2011, olena.s

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2011/01/22 10:01:11
Wiesz, ja z wykształcenia jestem inżynierem mechanikiem, długo pracowałam w zawodzie, jako konstruktor oprzyrządowania. Doskonale rozumiem zachwyty R :-)))
-
2011/01/22 19:54:16
Rany naprawdę? Nie miałam pojęcia!
-
2011/01/22 22:04:01
Stare dzieje. Po urlopie wychowawczym zmuszona byłam zmienić zawód i skończyłam jako redaktor techniczny w wydawnictwie. Ale sentyment do żelastwa pozostał ;-))
-
2011/01/23 12:20:37
Cześć,
nie znalazłam na Twojej stronie kontaktu na priva, może go tam nie ma.
Mam wiele pytań o Katar, o Doha, o życie Polaków tam. W sobotę dołączy do Polonii mój mąż, a za kilka tygodni ja z córeczką. Czy możesz podać adres, czy mogę napisać?
Pozdrawiam, Ania
-
2011/01/23 20:59:14
A jasne. Adres jest logiczny: olena.s@gazeta.pl