W marcu 2007 ruszyłam w podróż na południe. Doha to nasz nowy dom. Egzotyczny i niezwykły.
Blog > Komentarze do wpisu
Doha dopinguje Warszawę

Wczoraj K z Warszawy miała zabieg in vitro. Teraz będzie biedna wahać się między nadzieją i lękiem. Trzymam za nią kciuki z pełnym zrozumieniem.

Jakie to niezwykłe - dziecko. Kiedy słyszę kobiety, które mówią, że nie chcą nigdy mieć dziecka, myślę sobie, że strasznie dużo tracą. Nie, nie mam tu na myśli tej okropnej szklanki wody na starość, wcale nie. Ani nawet nie chodzi tu o małe ramionka otaczające naszą szyję, mokry całus i szept "kocham cię mamusiu" itd. Nie, ciąża i dziecko to po prostu przeżycie ekstremalne. Nieporównywalne z niczym. Zaskakujące bardziej niż inne uczucia. Niespodziewane. Nieoczekiwane. I strasznie trudne.

Tak, tak, wiem, że jestem nadrefleksyjna. Ale przy każdym drobiazgu - nie mówiąc już o prawdziwych dramatach, jakich niestety los mi w ostatnich czasach nie oszczędzał - zawsze w tyle głowy mam myśl, co ta czy owa decyzja, ten czy ów postępek zrobi z moim dzieckiem. Czy kiedy podnoszę ją, kiedy płacze, uczę ją braku samodzielności? Czy też tego, że ludzie pomagają w potrzebie? Obu tych rzeczy? Czy to, co robię, przyczyni się do zbudowania człowieka nieszczęśliwego? Czy to, co dzieje się w moim życiu będzie dla niej fundamentem braku pewności siebie, lęków, ucieczki? Jak zapobiec krzywdzie, nie tej codziennej, zwykłej związanej ze stłuczonym kolanem czy kłótnią z koleżanką, ale tej nieodwołalnej, dotykającej osobowości i zdolności bycia szczęśliwą?

Staram się jak mogę wyprzedzać myślą bieg wypadków. Ponieważ sama teraz grzebię się od miesięcy w psychoanalizie i wciąż nie potrafię znaleźć klucza do siebie, postanowiłam, że jej na wszelki wypadek muszę dać klucz - przynajmniej ten dotyczący mnie samej, tego co przeżywałam i przeżywam, tego koszmarnego splątania, w którym istnieję. Jest za mała żeby obciążać ją wiedzą. Ale kiedyś, kiedy będzie duża, dostanie ten klucz. Być może to objaw odbijającej palmy. A może tylko zdrowego rozsądku.

Tak czy śmak, K! Trzymam za ciebie kciuki z całej siły!

poniedziałek, 15 października 2007, olena.s

Polecane wpisy

  • Frozen? A pfe!

    Jak wiadomo powszechnie, świat się kończy, klimat zmienia, kobiety noszą spodnie i tak dalej. Wśród aberracji świadczących o przynajmniej dwóch z powyższych trz

  • Miau-miau

    Ministerstwo spraw wewnętrznych zwróciło się do obywateli Kataru z czułą i pełną troski informacją, że niebiezpiecznie jest trzymać w domu lwa, tygrysa, czy inn

  • Nie no, żyję, dzięki za troskę.

    Co więcej mam nową klawiaturę i mogę pisać bez wstrętu. Mam też niestety nowy system operacyjny i nie umiem ścieśniać zdjęć, ale z tym już się da żyć. Więc od j

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu: